• Wpisów:28
  • Średnio co: 75 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:34
  • Licznik odwiedzin:5 002 / 2185 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Bardzo przepraszam, że od 182 dni nie było tego rozdziału, ale nie dość, że zapomniałam o tym blogu, to jeszcze nie miałam pomysłów Wybaczcie mi



*Topi*
Król aż "opuścił szczękę" z wrażenia. Nie spodziewał się, że postanowię to zrobić.
-Jestem Ci taki wdzięczny, Topi! Jeśli uda Ci się ta misja, możesz odwiedzać nasz pałac kiedy tylko będziesz chciała!
Chciałam go uściskać za miłe słowa i zacząć krzyczeć, ale przypomniały mi się królewskie maniery.
-Cała przyjemność po mojej stronie, królu Kazimie.
Matka patrzyła się na mnie z lekkim uśmiechem. Cieszyła się, że się na to odważyłam. Nie powiem jej jednak o moim śnie, w którym słyszałam głos prawdopodobnie należący do Miju.
Po południu, gdy byłam sama w pałacu (mama pojechała do Edenu przygotować dla mnie ciuchy, których nie ubiorę ) poszłam jeszcze raz do pokoju króla Artura. Gdy byłam tam pierwszy raz, wszystko było porozrzucane, a na środku leżał plan budowy statku/arki. Czy miało to być przygotowanie do znalezienia Atlantydy? Nie wiem. Ale gdy teraz tu przyszłam, książki były w innych miejscach, a na środku leżał kolejny plan, który dotyczył podbicia Atlantydy.
-Aha! Czyli Artur chciał mieć Atlantydę na własność! - pomyślała.
Po zadaniu sobie kilku pytań usłyszałam dziwne szmery. Matka mówiła coś o duchu, którego uwolniłam. Podobno będzie chciał otworzyć puszkę Pandory. Z drżącym głosem zaczęłam pytać:
-H..H...halo? Jest..t...t..t tu ktoś?
Szmer dobiegał zza regału. Zdjęłam kilka książek, a tam zobaczyłam... Małego nietoperza!
-Dziękuję za uratowanie, księżniczko! Jestem Vamp! - przedstawił się nietoperz.
-Co ty tu robisz od tylu lat? - spytałam zapominając o grzeczności księżniczek.
-Ukryłam się tu przed gniewem króla Artura. Był zły, gdy dowiedział się, że cała załoga zginęła w Trójkącie Bermudzkim i porozwalał wszystko. Potem dostał zawału serca, a w "szpitalu" jego rycerz wbił mu miecz w serducho!
-O matko! A ta historia z duchem, który był w tym pomieszczeniu i...
-Do tylko bajka do straszenia książąt i księżniczek! - przerwała mi Vamp. - Puszka Pandory była już dawno otworzona, ale unicestwiona!
Po tych słowach nietoperki usłyszałam głos mamy.
-Topi? Gdzie jesteś?
-Przepraszam, Vamp, muszę już iść i odnaleźć Atlantydę.
-Pa pa!

Nazajutrz rano, byłam już przyszykowana. Musiałam wstać przed szóstą, ale się opłacało. Stałam przed samym pirackim statkiem! Wyglądał pięknie, a w dodatku był taki duży!
-Kochana Topi, czy jesteś już gotowa? - pytał król Kazim.
-Tak. Tylko czekam na a'la kapitana.
Nigdy nie przestałam używać słów francuskich... Tęsknię za Paryżem...
Na moje słowa przyszedł przystojny, szary kocur. Miał takie piękne, niebieskie oczy!
-To ja! Możemy już wyruszać!




I jak? Podobało się? Chcecie więcej?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Topi*
Nie do końca rozumiałam co miałam zrobić... Patrzyłam się tylko zaniepokojona na matkę, króla i królową z dalekiego królestwa.
-Że co? - rzuciłam zapominając, że rozmawiam z parą królewską, ale nie zwrócili na to największej uwagi.
-Topi, zrozum, że my już nie jesteśmy młodzi, i pochodzimy z tak daleka... Tylko TY możesz to zrobić...
-Ale Atlantyda dawno zaginęła!
Gdy to powiedziałam, plan budowy arki, czy też statku, wypadł mi spod sukienki. Wtedy usłyszałam głos matki.
-Topi... Czy byłaś w pokoju króla Artura? Jak się tam dostałaś? - była zaniepokojona.
-Normalnie. Drzwi były uchylone, a ciekawiło mnie, co znajduje się w środku...
-Córeczko, coś ty zrobiła! - pytała mnie. - Wypuściłaś najgroźniejszego ducha! Teraz zmierza w kierunku puszki Pandory, żeby ją otworzyć!
-Ojejku, nie wiedziałam, że macie taką bujną wyobraźnię i puszka jest tak ważna... - powiedziałam ironicznie.
Oburzyli się na mnie i chcieli zamknąć w pokoju, lecz straże nie dali rady mnie zabrać. Ochroniłam się wielką kulą, a król postanowił zostać tu do jutra, kiedy podejmę decyzję w sprawie Atlantydy...

Nadeszła noc, a ja zasnęłam, nie ściągając z siebie ochrony. Miałam bardzo dziwny sen, w którym rozmawiałam z kimś...
-Topi... Powinnaś się zgodzić na propozycję króla. Wiesz, że Atlantyda jest jedynym ratunkiem...
-Co? Jakim jedynym ratunkiem? Kim jesteś? - spytałam zaspana.
-Kimś bardzo bliskim. Nic nie mogę zdradzić...
-Ale dlaczego? Bardzo bliskim, nie wiem kim... Ale miło mi poznać... - oczy same mi się zamykały.
-Przepraszam, twój sen już się kończy, muszę już iść... - przerwałam wtedy tajemniczej istocie.
-Jak to? Sen już się kończy?
-Tak, muszę iść. Tęsknię za Tobą, już minęło tyle czasu...
-Ja za Tobą też... Zaraz! Miju???
Wtedy się obudziłam. Nie wiem, ale ten ktoś kto ze mną rozmawiał miał głos jak Miju! Przy mnie był król, który myślał, że nie żyję.
-Topi! Ale mnie wystraszyłaś! Dziś podejmiesz ostateczną decyzję. Podejmiesz wyzwanie odnalezienia Atlantydy?
Popatrzyłam na niego, kiedy przypomniał mi się sen.
-Tak. Zrobię to.
  • awatar TheJust'sStyle: Ejj ! Gdzie sie wpis podziewa ? Chyba się zgubił co ? ;P
  • awatar TheJust'sStyle: Fajne ! /M.Tobisowa♥
  • awatar RainbowxD: Dobrze, że Topi się zgodziła. Przy czytaniu opisu tajemniczego snu zaczęłam się domyślać, że to Miju przemawia do głównej bohaterki. Duch? Ciekawe :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Topi*
To całe pałacowe życie mnie już nudzi! Dlaczego nie mogę dostać jakiegoś fajniejszego zadania, np. delegacja w dalekich królestwach? Najwyraźniej w pałacu jestem tylko 'do siedzenia i pachnienia'. Jako że nie mam co robić, to wybiorę się na wycieczkę po pałacu. Tak, mam go w małym paluszku, ale nie znam wszystkich zakątków...
Przechadzałam się po sali balowej by się upewnić, że nikt mnie nie będzie podglądał. Poszłam do pokoju króla Artura, do którego od dawna nikt nie wchodził. Nagle zobaczyłam książkę "Zaginiona Atlantyda". Postanowiłam ją wyciągnąć, ale otworzyło się tajemnicze przejście. Z ciekawości postanowiłam tam wejść...
Był tam okrągły stół, na którym leżał plan budowy arki. Zaraz... ARKI??? Jest wyblakły, ale jeszcze można z niego coś wyczytać. Wokół stołu były wszędzie porozrzucane książki. Nie interesowały mnie one, tropiłam sensację planu budowy arki. Oglądałam go wnikliwie, kiedy coś usłyszałam...
-Topi! Topi! Gdzie jesteś? Mamy ważną sprawę!
Po tych słowach wypowiedzianych przez matkę natychmiast wyszłam z pokoju, chowając plan w kieszeń. Wtedy pokój się zamknął.
-Tak, mamo? - wypowiadając te słowa zauważyłam króla z Edenu. -Ach! Witam, królu Kazimie! - ukłoniłam się z wdziękiem.
-Księżniczko, spóźniła się panna na spotkanie!
-Bardzo przepraszam, sir, miałam bardzo ważne sprawy do załatwienia...
-Mniejsza z tym. Mamy Ci do przekazania ważne zadanie, którego tylko TY możesz się podjąć.
-Czyli jakie? - pytałam zaniepokojona.
Wtedy odpowiedzieli chórkiem.
-Musisz odnaleźć Atlantydę!!!
  • awatar ♥ Supernova ♥: @Blog o zwierzętach i roślinach :): U mnie to zmyślona historia, nic o prawdziwej Atlantydzie.
  • awatar Blog o zwierzętach i roślinach :): Odnalezienie tego ciężkie będzie, zależy co wiesz o Atlantydzie, czy jako o podwodnym, zaginionym mieście Bogów w Trójkącie Bermudzkim, czy jak, bo ja właśnie z lekcji historii znam tylko taką Atlantydę xdd
  • awatar RainbowxD: No, no, no! Wykonałaś kawał dobrej roboty ;). Rozdział, tak samo jak zresztą opowiadanie, mnie wciągnął i chociaż to dopiero #1, to już zadziwia ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pałacowe życie jest piękne. Prawie na co dzień spotykam książąt i polityków. Lecz po długim roku już się to robi nudne. Trzeba wstawać rano, być na każdym spotkaniu, podpisywać papiery... Bardzo trudna sprawa! Dlaczego moja matka nie może tego zrobić? Mam się tego dowiedzieć niebawem....
Kiedy się tego dowiem? Kiedy pogodzę się ze śmiercią siostry? Chociaż minął już rok, nie mogę się z tym pogodzić.
  • awatar Zakręconaaa ♥: Super, ale matka dopiero odzyskana, po tych wszystkich zdarzeniach mały pers już rozpieszczony i marudny Topik jeden xd
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @RainbowxD: Było The Magical Adventure, to teraz jest The Magical Ark.
  • awatar RainbowxD: @♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: Tak, zauważyłam ^^. Cieszę się, że postanowiłaś to kontynuować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jak wiecie, The Magical Adventure już się skończyło. Topi została księżniczką, Miju nie przeżyła starcia z Rudim/Rudyanem, ona i Topi są siostrami, jest ich matka...
Postanowiłam, że nie mogę tego tak zostawić! Niedługo pojawi się prolog czegoś, co Was zadziwi (BĘDZIE ON TYLKO WTEDY, KIEDY TEN WPIS SKOMENTUJECIE, A TYM BARDZIEJ RAINBOWXD!), ale nie zdradzę co to... Bądźcie (nie)cierpliwi!
  • awatar Zakręconaaa ♥: Supcio, tylko please, bądź obecna na blogu bo ja komentuję dosłownie każdy twój wpis odkąd mam bloga, a mam od dwóch, trzech dni a ciebie nie ma od dziesięciu dni ; <
  • awatar RainbowxD: Kurcze... nie mogę się już doczekać! *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Topi*
Stałam oko w oko z Rudyanem, był gotowy do walki. Łapy mi się trzęsły, lecz w tak ważnym momencie nie mogłam już odpuścić. Patrzyłam na zwierzęta ranne, pojmane oraz te walczące o wolność. Nie mogłabym tak zostawić na śmierć poddanych!
-No co, księżniczko? Tchórzysz? - drwił ze mnie Golden Retriever.
-W przeciwieństwie do Ciebie jestem nastawiona do tego jak najlepiej.
Pies już się nie odezwał. Zatkało go. Żałobną ciszę przerwał głos rycerza wysłanego przez mojego przeciwnika.
-Nie udawaj takiej śmiałej, wszyscy wiedzą, że od początku tchórzyłaś.
-Przebyłam pół LA, by zobaczyć jak Rudy, a raczej Rudyan, spada z gałęzi. Wykazałam się jak Tarzan. Teraz ratuje swoje miasto, by skończyć te żałosne wydarzenia!
Podniosłam się do góry na magii i zaczęłam czarować. Czary rozniosły się wszędzie.
-Nie! Nie pokonasz mnie, żałosna istoto! To JA jestem najpotężniejszy!
Wtedy rzucił czar śmierci. Był już tak blisko mnie, ale oparłam się jego. Moja magia była silniejsza. Uderzyła w niego, a moje czary rozniosły się dając nadzieję nowego życia. Ze stawu wyłoniła się moja matka. Ta prawdziwa, którą poznałam dopiero dziś. Była piękna i dumna ze mnie.
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!! - krzyczał Rudyan zamieniając się w proch, który znikał.
Świat został uratowany! To... to... to dzięki mnie! Uśmiechnęłam się ze swojego szczęścia.
-Jestem z Ciebie dumna, córeczko... - usłyszałam głos swojej mamy. - Jeśli chcesz... możesz wracać do Paryża.
-M-mamo, ale... ja nie chcę wracać! Chcę tu zostać z Tobą, chronić mieszkańców, być blisko rodziny!
Mieszkańcy się ucieszyli, a na drugi dzień miałam dostać niespodziankę...

Z samego rana kazali mi wstać i ubrać się w piękną suknię, a dopiero później dowiedziałam się, że dziś jest moja koronacja! Wszyscy wiwatowali na moją cześć.
-Witam wszystkich zebranych na tej uroczystości koronacyjnej! - zaczynała przemowę matka. - Już dziś Topi, która uratowała świat przed Rudyanem a jednocześnie zdjęła ze mnie klątwę, dziś będzie księżniczką Asgardu! A więc, droga córeczko, mianuję Cię na księżniczkę panującą nad całym światem!
Założyła mi koronę, a wtedy mieszkańcy zaczęli klaskać, rzucać kwiatami i wyciętymi serduszkami. To byli MOI poddani. Byłam w swoim królestwie, z którego nigdy nie chcę odejść.

Przyzwyczaiłam się do wspaniałego życia w Asgardzie i wizyt księżniczek i książąt z dalekich królestw. Jestem smutna, że nie ma przy mnie mojej siostry - drugiej księżniczki, czyli Miju. Pomogłaby mi, lecz trzeba się pogodzić, że już jej nie ma. Kocham Asgard, ale szkoda, że nie ma tu WiFi...

THE END! KONIEC! Wszystkie sekrety zostały ujawnione...
  • awatar TheJust'sStyle: Supcio ! Wpadnij do nas ! /Justis♥
  • awatar Blog o zwierzętach i roślinach :): : < Nie chcę końca.. liczę na kolejne opki ^^ Ja akurat jako wielka fanka fail end'ów ten nawet mogę przeżyć :'D Ta mama jest śliczna, i wszystko super, może bym tylko trochę utrudniła ten pojedynek między Rudyanem a Topi, ale to już nie moja sprawa ;)
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @RainbowxD: Właśnie to zdanie miało być zabawne. Zrobiłam to jako ostatnią część, bo przecież większość się kończy jak najlepiej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wiem, powinnam z tamtego bloga, ale nie chce mi się logować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Topi*
Właśnie dotarło do mnie, że serce Miju zabiło ostatni raz. I to wszystko przez Rudiego!
-Czarodziejko, czy naprawdę nie da się jej uratować? - pytałam szlochając.
-Przykro mi Topi, ona nie żyje. Nie ma eliksiru na ożywienie.
Wyszłam z chatki i wbiegłam do lasu. Nie mogłam się z tym pogodzić. Na swoich małych, białych łapkach przybiegłam do małego stawu, który mnie zafascynował.
-To jest okropne! Miju zginęła w walce z Rudim, moim najlepszym przyjacielem, w którym się zakochałam! Kim on jest? Dlaczego miasto traktuję mnie jak kogoś ważnego? Co oznaczał zdechły króliczek, który wyskoczył z książki mówiąc o zagładzie?
Staw mi wtedy odpowiedział!
-Rudy? Ten Golden Retriever? Nie ufaj mu, to jest czarownik Rudyan. Jest zły, lecz wszyscy już o tym zapomnieli... Przykro mi, że z nami nie ma Miju, która chciała Cię chronić przed odnalezieniem mnie... Pamiętam jak byłaś malutka, bawiłyście się razem i obiecywałyście, że zostaniecie księżniczkami...
-Co? Zaraz, jak to? Przecież ja pochodzę z Paryża!
-Wcale że nie. Ty i Miju byłyście siostrami. Musieliśmy Cię odesłać do rodziny zastępczej w Paryżu, by ocalić Ciebie przed złem. Mnie zaklęto w staw, lecz byłam pięknym persem, a ty odziedziczyłaś po mnie piękno.
Nie mogłam się otrząsnąć... Miju to moja siostra? Przez kilka sekund nie mogłam nic z siebie wydobyć.
-Króliczek to był posłaniec Asgardu - Puffy. Chciał Cię ostrzec przed zagładą świata. Masz w sobie wielką moc, wielką magię, córeczko.
-J-Jesteś m-moją... mamą?
-Tak, a teraz ratuj świat, księżniczko...
Wtedy odbicie pięknego persa znikło. Właśnie poznałam swoją matkę zaklętą w staw, Rudy to Rudyan, a Miju była moją siostrą... Skrywam w sobie dużo magii i wielką moc, muszę ocalić świat...
-Nie dopuszczę do tego. Nie dopuszczę do zagłady! Idę do....zaatakowanego Asgardu...

Kilka minut później.
Wiedziałam, że będzie zagłada, ale nie wiedziałam, że zaatakują mieszkańców - moich poddanych! Muszę zadziałać, mimo wszystko! Biegłam ile sił, kiedy poczułam, że lecę.
-Patrzcie!!! Księżniczka leci!!! Uratuje nas!!! - krzyczeli mieszkańcy.
-Ha ha ha... Naiwna kocica. Nie potrafiła uratować siostry, a ratuje świat, to takie śmieszne... - wymądrzał się Rudyan.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Wiem, krótkie, ale większość będzie w ostatnim rozdziale!
  • awatar Zakręconaaa ♥: KOCHAM TO KOCHAM TO KOCHAM TO BRAK MI SŁÓW MASAKRA JAK JA TO KOCHAM <3 I NAWET MI O OSTATNIM ROZDZIALE NIE GADAJ BO JA ŻĄDAM 2 SEZONU JASNE??? XDD SIOSTRY, ZAKLĘTA MAMA, CZARNOKSIĘŻNIK - JEDNO WIELKIE WOW!
  • awatar klarusiae: Super opowiadanie : ) : )
  • awatar RainbowxD: Miju i Topi siostrami? Extra! :D Tylko szkoda, że nie dało się jej uratować... Oby Topi udało się uratować świat, odzyskać siostrę oraz odklątwować matkę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzięki Tobie za chwilę napiszę 9 rozdział The Magical Adventure!

Kim tak naprawdę jest Rudy?
Czy można uratować Miju?
Jak Topi sobie poradzi?
Kim tak naprawdę jest Topi?
 

 
*Topi*
-Zaraz zaraz... Ty byłaś w Paryżu? - pytałam zdziwiona.
Miju patrzyła na mnie zaniepokojona. Odwracała cały czas wzrok, ale musiała mi odpowiedzieć.
-To nie tak, jak myślisz, Topi. Przeszłam całe to francuskie miasto, by zabrać Cię ze sobą, ale...
-Po co mnie zabrać? Czyli to TY mnie przyniosłaś do hotelu w Los Angeles? Pan Hector mówił o zakapturzonym zwierzęciu, czyżby to ty?
-Yyy... Tak. To byłam ja.
Zaczęły mi lecieć łzy. Zostałam okłamana. Pobiegłam ile sił w łapach i trafiłam do chatki czarodziejki. Opowiedziałam jej wszystko.
-Uspokój się trochę. Wdychaj pyłki - powiedziała do mnie syjamka.
-Ale ja nie dam rady! Przepraszam, muszę już iść...
Po drodze spotkałam biegnącego za mną Rudiego, który chciał mnie zatrzymać.
-Topi! Proszę, stój!
-Nikt mnie już nie zatrzyma. Chcę wrócić do MOJEGO świata. Asgard jest zbyt tajemniczy!
-Ale ty już jesteś w swoim świecie...
Przez chwilę się nad nim wyżywałam i doszło do mnie to, co powiedział.
-C-Co? Jak to "Jestem już w swoim świecie"?
-Nie ma co opowiadać, moja kochana...
Jego nos zbliżył się do mojego. Tak, od naszego pierwszego spotkania zakochałam się w nim. Teraz mam szansę go pocałować!

*Miju*
No nie! Dlaczego musiała się o wszystkim dowiedzieć? Tak mi przykro, aż muszę się rozpłakać... Topi to moja najlepsza przyjaciółka, nawet ktoś bliższy... Dlaczego teraz musiałam się wygadać? Nie mogę jej stracić! Muszę ją ostrzec przed Rudim!!!

*Topi*
Byliśmy coraz bliżej siebie, prawie się pocałowaliśmy, gdy pies coś mi szepnął.
-Nie wierzę, że jesteś taka naiwna, Topi...
Zrozumiałam, że on mnie nie kochał, tak jak mówił to wcześniej!
-Topi! Odejdź od niego! On jest niebezpieczny!!!
Wystraszona postąpiłam tak, jak mi kazano.
-Miju, Miju, Miju... Możesz chociaż raz mi nie przeszkadzać w zagładzie Asgardu?
-Nie pozwolę Ci skrzywdzić naszej ostatniej nadziei!
-Co? Zagłada Asgardu? - pytałam choć wiedziałam, że to nie był odpowiedni moment.
-Nie odzywaj się! To jest sprawa między mną i twoją przyjaciółką...
Wtedy Miju zrobiła coś, co mnie przeraziło, a mianowicie oferta pojedynku...
-Rudy, czy jak tam masz na imię, wyzywam Cię na pojedynek na czary!
-Nie ma sprawy... Zacznijmy!

*Miju*
Wiedziałam, że mój przeciwnik jest silniejszy, ale musiałam sobie poradzić. Wypiłam mleczny pyłek, który ożywia magię i byłam gotowa. Jako pierwsza walnęłam go kulą ognia, w końcu panie mają pierwszeństwo! On zaczął spokojniej, lecz i tak to obiło się o mnie.
-Proszę! Wygraj to! -krzyczała do mnie Topi, która niestety nie mogła mi pomóc.
-Nie pokonasz mnie, Golden Retrieverze! Ty wstrętny psie! - dodałam opadając na ziemię.

*Topi*
Miju ledwo stała, a Rudy chciał na nią rzucić jakieś zaklęcie! Nie mogłam tego wytrzymać. Wtedy nie wiadomo jak wydobyła się ze mnie magia, która uderzyła psa. On jednak nie zdążył się zatrzymać i jego zaklęcie walnęło w moją przyjaciółkę.
-Rudy, jak mogłeś!
-Co zrobiłem? Po prostu wygrałem pojedynek. Ale jak TOBIE tak zależy to zanieśmy ją do czarodziejki...
Kilka sekund później
Czarodziejka z przejęciem starała się ją uratować. Rudy się tylko śmiał, a ja krążyłam w koło. Spojrzałam na kotkę. Wypłynęły mi łzy z oczu - właśnie Miju ostatni raz biło serce...
  • awatar Zakręconaaa ♥: Od początku Rudy mi się jakiś podejrzany wydawał.. Głupi materialista! Jeszcze gdyby nie kochana Miju to Topi dałaby się wciągnąć w zagładę Asgardzkiego świata! Ahh.. jeszcze dobrze, że pomógł zanieść kotkę, ale i tak było już za późno... I tak wygrał, mógł sobie odpuścić to zaklęcie, teraz Topi bez najlepszej przyjaciółki co ona sama zrobi przeciwko temu kłamliwemu Rudy'emu???? Czekaaam >3<
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @RainbowxD: Niestety, Miju nie żyje. A! I dzięki twojej opinii postanawiam napisać jeszcze dziś 9 rozdział.
  • awatar RainbowxD: No, tego to ja się nie spodziewałam! I to po Rudym - jednym z moich ulubionych bohaterów? Jestem pod wrażeniem... Biedne kotki ;c. Mam mimo to nadzieję, że... że jeszcze da się uratować Miju. Może jakieś silne zaklęcia? Albo... hmm... może Rudy w końcu zrozumie wszystko? No, cóż... zapewne odpowiedzi na moje dziwne pytania znajdę w kolejnych rozdziałach. Zatem czekam :). Ogółem to cała ta opowieść jest ciekawa, a ta część szczególnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zdążyłam się przez tyle lat zestarzeć No dobra, to 55 dni, ale... i tak to dużo! Wiecie, że mam zasadę - nie piszę kolejnych rozdziałów, jeśli poprzedni NIE JEST skomentowany. Teraz jest skomentowany, więc zaraz natychmiast z prędkością światła będzie 8 rozdział, który... Nie będzie najmilszy dla Topi. Rozwiążą też się różne tajemnice, jednak nie będzie ich dużo, bo musi starczyć do 10 rozdziału.
CZEKAJCIE Z NIECIERPLIWOŚCIĄ!
~Naty~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
http://b3.pinger.pl/f73b24ed9238dad078b5541311e8e960/ozon.jpg
*Topi*
Zrozumiałam, co tu się dzieje. Pamiętacie zdarzenia z lotniska? TO się dzieje! Znowu!
-Ratunku!!! Pomóżcie mi!!!
Znów brakło mi tchu. Nie mogłam tak bezczelnie zemdleć, musiałam zadziałać! Tylko jak?

Łapki już mi opadały, nie wiedziałam, co mam robić... Ale postanowiłam!
-Ellynio, proszę, przybądź do mnie!!!
Ellynia to duch ziemi, będzie wiedziała, co robić!
-Witaj, droga Topi. Miło Cię widzieć po tylu latach... - mówiła coś, czego nie rozumiałam :\ - W jakiej sprawie mnie wzywasz?
-Nagle wszystko zaczęło się kręcić, nikt mnie nie słyszy! Nie widzę nikogo! To samo zdarzyło się raz na lotnisku!!!
-Zachowaj spokój, Topi. Nie wiem, dlaczego to się dzieje, ale wiem, że musisz sobie z tym poradzić. Odwrócić zdarzenia...
-Co? Jak odwrócić zdarzenia? Nic nie rozumiem!!!
Ellynia zniknęła. Musiałam sobie radzić sama.
"Miło Cię widzieć po tylu latach... o co z tym chodzi?" - myślałam.
Po długim czasie, gdy już strasznie mdlałam, dostałam oświecenia! Nie pamiętam nic ze swojego dzieciństwa, ale odwrócić zdarzenia - proste!!!
Trafiłam nie wiadomo skąd do Los Angeles, przyniosła mnie zakapturzone zwierzę... Czy to był jakiś kot z tej krainy?! Gdy chodziłam po mieście, spotkałam rudzielca w opałach, był nim Rudy... Mam nadzieję, że to nie było ustawione!!! Otworzyliśmy z Rudym księgę, wyszedł z niej przerażony króliczek. Co się stało, że po dziwnych słowach zdechł?! Po zniknięciu Golden Retrievera Miju poleciała ze mną do tej krainy. Dlaczego to zrobiła? Dlaczego to miejsce nazywa się Asgard? Rudzielec zachowywał się strasznie dziwnie. Dlaczego? Dlaczego, gdy mówiłam mu o "wielkim pokerface'ie" tylko się uśmiechnął? Nie wiem... Gdy wyszłam zwiedzać miasto, wszystko stanęło. Po co? Próbuję połączyć te wszystkie zdarzenia, gdy przede mną zjawia się syjamka, wokół niej było pełna iskrzących promyczków.
-Uszanowanie, panno Topi. - zaczęła.
-Przepraszam, ale dlaczego wszyscy tu znają moje imię?!
-Jesteś w naszym świecie bardzo znana... Jestem czarodziejką - jasnowidzem, Asgard nie przeżyłby beze mnie. Asgard nie przeżyłby bez CIEBIE.
Patrzyłam na nią z niepokojem.
-O co tu chodzi? Kim ja jestem? Dlaczego nie znam swojego dzieciństwa?!
-Tego dowiesz się sama... Udało Ci się odwrócić zdarzenia. Nikomu jeszcze się to nie powiodło. Ale Tobie tak. Jesteś naszą ostatnią nadzieją, Topi...
Wtedy zaczęła znikać.
-Nie, proszę, nie znikaj! - krzyczałam próbując za nią biec...

*Miju*
Nie wiedzieliśmy, co się dzieje z Topi. Zniknęła tak nagle! Reszta miasta pochowała się do domów. Nagle coś się stało... Pojawiła się i nasza biała kotka!!!
-Topi!!! Co się z Tobą stało? - pytałam, podbiegając do niej z zachwytem.
-Ach, długa historia... Ale proszę, wróćmy już do domu...
-O nie! Do Los Angeles ani do Paryża nie wracamy!!!

=======================================================
I jak? Podobało się? Kto przeczytał całość, jest wielki!!!
  • awatar Zakręconaaa ♥: Wow : O Nie no, duży przypływ szoku po przeczytaniu wszystkiego. *Jej, jestem wielka! xd* Czyli Topi to.. nie zwykły kot, co nie? Znaczy to było wiadome od początku, ale będzie jakąś czarodziejką, jasnowidzką jak ta syjamka, czy będzie jakąś zbawienniczką świata? xd Super, i ani mi się śni, żeby Topik wracał do normalnego świata xd [Topiuś, Topik - jakoś tak zwykłam na Topi mówić, i tak, wiem, że to kocica xdd]
  • awatar RainbowxD: @♥ Ser Quien Soy ~ Być Kim Jestem ♥: *U* Hehe xD.
  • awatar ♥ Supernova ♥: @RainbowxD: Nie, Topi nie jest czarodziejką, ale Rudy... a dobra nie zdradzam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ludzie, na prawdę nie możecie zaakceptować tego, że nie wszyscy mają takie same zdanie? Weszłam na bloga Sewni. Pod wpisem dotyczącym serialu Sam&Cat zobaczyłam komentarz Mrafty, w którym napisała, że nie ogląda Disney Channel z powodu poniżej wymienionej: Jebanej Sroli!!! Ludzie! Rozumiem, że nie wszyscy lubią Violettę, ale nie każe im jej lubić! Po prostu jestem V-Lovers, i gdy gdziekolwiek widzę obrazę Violetty, to po prostu szlak mnie trafia!
Gdybym była w stanie wymyślić więcej, to ten wpis byłby mega długi! Pamiętam, jak byłam wyśmiewana i obrażana przez to, że jestem, a teraz raczej byłam Pegasister lubiącą Violettę! Ludzie! Już przesadziliście wtedy!
W końcu będziecie musieli zaakceptować to, że od tej chwili jestem:
-V-Lovers
-Tinistas
-Lodofanista
-Mechistas
-Jorgistas
-MaryKateAnFan(fanka MaryKateAnPLAY)
-Anistas(fanka NNiezapominajki, bo ma na imię Ania)
-Kociara
Pegasister już nie. Może czasem będę oglądać MLP 4, ale już nie jestem Pegasister. Kucyki przestały być moją pasją. Jeśli chcecie znów mnie obrażać, bo lubię Violettę, to swoje słowa zachowajcie dla siebie. I teraz spodziewam się tego, że będziecie narzekać, że wracam do tematu 'Sroli'.
Do antyfanów:
Violetta, nie Sroletta. Wyobraźcie sobie, że macie na imię Wioletta i wszyscy na Was mówią Sroletta. Byłoby Wam miło? Na swoim blogu (http://mirowiol.pinger.pl) pod starym wpisem znalazłam komentarz Mrafty ze starego bloga: Co tam te srafanki się drą!
Po 1. Srafanki. Jesteśmy fankami. A Mrafta jest fanką Chucky'ego, może też jest srafanką? Nie! Bo srafankami są V-Lovers.
Po 2. Drą? Ja wtedy tylko napisałam, że odtwórcy głównych i drugoplanowych ról nie śpiewają na koncertach z playbacku! Tak trudno to zrozumieć?

Tak, poruszam stary temat, ale komentarz z wyrazem "Jebana Srola" Na prawdę mnie zranił! Jak to mówią:
V-Lovers, gdy Violetta się cieszy, cieszą się z nią, gdy jest smutna, też są smutni, a gdy osiąga sukces, cieszą się jej szczęściem.

Koniec tematu. Hejty i wulgarne słowa zostawcie dla siebie. A jak już chcecie powiedzieć coś nie miłego, lub mi coś nie potrzebnego wyjaśnić, to miło, a nie wulgarnie, ok?
~Naty~
  • awatar Zakręconaaa ♥: Zrobiło mi się ciebie i innych obrażanych V-lovers żal jak to wszystko przeczytałam.. Jedna dziewczyna mi na poczcie spamowała, ja ją od Violetty wyzwałam, a ona odpowiedziała przekleństwami, i cały czas przeklina, ale mam aż ochotę ją teraz przeprosić.. Tak w ogóle to ja nie lubię "Violetty" tylko dlatego, że ona jest taka sztuczna, wiesz make-up, każdy ładny, a np. w WolfBlood jest super dobór aktorów, ponieważ nie wszyscy są piękni, a ta nowa mi się tak podoba, że OMG <3 Ma taki wilczy charakterek ^^ No i to tyle, po prostu jak dla MNIE za dużo kiczu, ale jak inni to lubię, niech lubią, nic mi do tego. Ps. W starej szkole wszyscy po mnie jechali, wrzucali mi moje rzeczy do męskiego kibla, wysypywali rzeczy z piórnika i plecaka na środek korytarza, niszczyli mnie psychicznie, łamali moje ołówki, długopisy itp. bo nie lubiłam "Violetty". To też trochę zostawiło ślad..
  • awatar ★ V - Lovers ~ Roxy i Vilu ★: @Mrrr...Mrafta z twoich snów ♥: A ci by było miło, gdyby Cię nazywano Sraftą? No nie wiem. Ciesz się, że mama nie czyta twojego komentarza, bo właśnie ma na imię Wioletta.
  • awatar ♥ Supernova ♥: @RainbowxD: Nie wiem, bo na razie piszę na tym blogu: http://joannakasiajoasia.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zrobiłam taki Quiz dotyczący mnie, bloga i FF.
Magiczny Link:
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
http://znajometr.pl/quiz,53ecd2d344fb2
A raczej Magiczne Linki he he.
~Naty~
 

 

*Topi*
Obudziłam się w całkiem innym miejscu. Nadal leciałyśmy, ale już świeciło Słońce i wszystko widziałam. Z Miju leciałyśmy nad jakimś miastem. Nie wiedziałam, gdzie jesteśmy.
-Co... Co się d-dzieje? - zapytałam zaspana. - Gdzie jesteśmy?
-Zobaczysz, moja droga... - odpowiedziała tajemniczo.
Nic już nie mówiłam. Tylko czekałam, aż dolecimy...

***

Poczułam, jak się obniżamy. I się nie myliłam.
-No to jesteśmy na miejscu!
Przed sobą zobaczyłam piękny, kamienny domek, przypominający dom czarownicy. Wbiegłam do środka niczym oparzona.
-Ciekawe co to za... - zaczęłam. - Rudy?!
Na dywanie zastałam Rudy'ego! Byłam taka szczęśliwa!
-Rudy! Nawet nie wiem ile mam Ci do opowiedzenia!!! Ty zniknąłeś, Miju mnie gdzieś porwała! Ja jej się pytam: Czy musimy lecieć jak pada deszcz. Ona mi odpowiedziała, bym była cicho, a ja taki wielki pokerface i... i...
Wtedy zabrakło mi słów. Golden Retriever się tylko uśmiechnął.
Miju zaproponowała mi zwiedzanie miasta. Zgodziłam się bez problemu. Lecz gdy wyszłyśmy, miasto jakby stanęło...

========================================================
Podobało się? Wiem, krótkie, ale nie miałam pomysłu. Ha ha, Topi najlepsza: Ona mi odpowiedziała, bym była cicho, a ja taki wielki pokerface i... i...
  • awatar Zakręconaaa ♥: "A ja taki wielki pokerface* - jebłam xdd Cieszę się, że Topi znalazła Rudy'iego <333 Ale chyba nic mu nie jest, że tylko się uśmiechnął na jej słowa??? Nie zrób mu nic!! xd Jak to stanęło? O.o Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału!!!
  • awatar RainbowxD: Miju jest bardzo tajemnicza! ;) "... jakby stanęło"? Łoo, jestem ciekawa, co naszym bohaterom przydarzy się dalej! I nic nie szkodzi, że ta część trochę krótsza. Nie wszystkie części muszą być megadługie :D.
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @♫Clarusałka♫: Wiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zaraz kolejny rozdział. A więc poznaliśmy już Miju, magicznego persa. Teraz pora odkryć tajemnice Topi, o których ona sama nie wie, oraz dowiedzieć się, gdzie zabiera ją Miju i gdzie jest Rudy!!!
~Naty~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

*Topi*
Nagle króliczek padł martwy. Byliśmy smutni, gdyż ofiarował nam ważne słowa:
"Koniec. Kradzież. Książka. Asgard. Przepowiednia. Atlantyda."
Czy te słowa mają jakiś związek ze sobą? Rudy wymyślił bardzo ciekawą historię, która nie jest możliwa:
"Był koniec szkoły. W domu króliczka pokojówka dopuściła się kradzieży. Ukradła książkę i znalazła się w Asgardzie. Tam usłyszała przepowiednię o Atlantydzie."
-Rudy, nie wiedziałam, że masz tak bujną wyobraźnię...
Golden Retriever się uśmiechnął, a ja przewróciłam swoimi niebieskimi oczyma. Wieżowce nadal były pełne roślinności. Nagle wszystko się zatrzymało, a ziemia zaczęła się trząść. Wszystko wróciło do normy, ale nie znalazłam już ani księgi, ani Rudy'ego. Poczułam, jak jakiś kot łapie mnie i gdzieś zabiera.
-Hej!!! - zaczęłam krzyczeć, gdy leciałyśmy w niebie. - Musimy lecieć, kiedy pada deszcz?!
-Cicho bądź! - rzekła ostro kociczka o sierści przypominającej Ragdolla.
-Jak mam być cicho? Nie lubię być mokra! Jak masz na imię?!
-To teraz nie ważne! Nie odzywaj się!!!
-Ale chcę wiedzieć jak masz na imię!!!
-Jeśli ci tak na tym zależy to... - pers przerwał, lecz po chwili dokończył spokojnie. - Miju. Jestem Miju.
-Ja jestem...
-Topi. Wiem, jak się nazywasz.
-Ale jak to wiesz?
Zadając to pytanie poczułam, jakbym miała zasnąć. I zasnęłam.

========================================================
I jak? Fajne? Wiem, krótkie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

*Rudy*
Topi opowiedziała mi, że w swoim pokoju w hotelu ma księgę zamkniętą na kłódkę. Tak się składa, że w swojej ruderze na plaży mam tajemniczy klucz! Łapiąc w pyszczek pobiegłem do hotelu.
Byłem już na miejscu i się zameldowałem.
-Dzień dobry! Ja do pokoju pani Topi. Jest w środku?
-Tak, pokój 269, 8 piętro.
-Dziękuję.
Winda nie działała, musiałem iść pieszo. Łapy mnie bolały, ale doszedłem. Zapukałem do drzwi.

*Topi*
Przyglądając się uważniej księdze, usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam, a w nich stanął Rudy.
-Cześć. Mam ważną wiadomość.
Wpuściłam go, i zajęliśmy się księgą.
-Klucz i kłódka się świecą, więc pasują do siebie. - zagłębiałam temat.
-Chyba masz rację - dodał rudzielec. - Może sprawdzimy?
-Nie, lepiej nie. Za duże ryzyko. - odpowiedziałam z załamanym głosem.
Nagle księga zaczęła się trząść, a ze środka wydobywało się światło. Ze strachu cofnęliśmy się, a wtedy otworzył się portal do innego świata! Ze zdziwieniem patrzyliśmy na środek księgi. Gdy pokój zaczął się trząść, Rudy zemdlał ze strachu. Z portalu wyszedł mały króliczek z drżącym głosem.
-Koniec. Kradzież. Książka. Asgard. Przepowiednia. Atlantyda. CZEKA NAS KONIEC!!!!!!!!!!

=======================================================
Podobało się? Dziś nazwy z "Kroniki Archeo: Tajemniczy Klucz Do Asgardu" czy jakoś tak. Wiem, że krótkie, ale nie miałam weny na dłuższe.
  • awatar Zakręconaaa ♥: ~Asgard: Dom Thora i Lokiegooo AAA~ Już myślałam, że zbeszcześcisz moich asgardzkich chłopców: Lokisia i Thorkaaa >.< xd
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @RainbowxD: Zobaczysz. Ale zdradzę, że wystąpi magiczny kot.
  • awatar RainbowxD: Ta część jest bardzo emocjonująca :o. Ojej, boję się o bohaterów! ;-; Też bym zemdlała ze strachu :c. Ciekawe, co wydarzy się dalej... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

*Topi*
Poważnie potraktowałam słowa staruszka. Nie zdołaliśmy otworzyć księgi, ale ogier powiedział, że też ma taką! Też zamknięta na kłódkę, ale raz ze starości odpadła. Jednak kartki były puste. Może z tą księgą też tak jest? Wróciłam do hotelu. Gdy już byłam przy pokoju, podeszła do mnie pokojówka z kwaśną miną.
-Co się stało? - rzuciłam jakby czytając w jej myślach.
-Muszę powiadomić panią o czymś... - wyznała ze strachem - To dotyczy pańskiego pokoju...
-Wal śmiało!
-No więc... Em... Pani powiedziała, że było pełno porozrzucanych po pokoju książek, prawda?
-Tak.
-Chodzi o to, że... One zniknęły.
-Co?! Jak to???!!!
-Gdy weszliśmy do pokoju, książki zastaliśmy w szufladach, a nie w całym pokoju.
Jak to usłyszałam, ulżyło mi. Wpadłam do pokoju jak oszalała i od razu spojrzałam w okno. Myślałam, że widzę dżunglę! Liście i liany porosły wszystkie budynki. Na ulicach siało się spustoszenie.
Znów wyszłam sprawdzić, co się dzieje. Gdy wtedy usłyszałam czyjeś wołanie.
-Pomocy!!! Pomóżcie mi!!! Ratunku!!! - krzyczał.
Spojrzałam w górę. Na jednym wieżowcu biurowym leżała wielka gałąź, a na niej pies. Gdy łapa mu się omsknęła i spojrzał na mnie, gałąź zaczynała pękać.
"Nie mam wyjścia, muszę mu pomóc!" - pomyślałam.
Z kocią zwinnością wdrapałam się na najwyższe drzewo. Złapałam się liany i niczym Tarzan wykonałam skok. Złapałam rudzielca i poleciałam dalej, aż wreszcie trafiliśmy na ląd.
Inne zwierzęta podziękowały mi w postaci oklasków. Czułam się taka sławna!
-Dzięki! - powiedział Golden Retriever. - Uratowałaś mi życie.
-Nie ma sprawy! - odpowiedziałam mu. - Po prostu zrobiłam co musiałam.
-Zrobiłaś, co musiałaś? Nikt by mi nie pomógł! A tak w ogóle, to kiepsko się poznaliśmy... Jestem Rudy(czytać Rudi).
-A ja Topi. - odpowiedziałam nieśmiało.
Ten dzień był świetny! Chyba zostanę tu na dłużej...

=======================================================
I jak? Podoba się? Tytuł naj - "Rudzielec w opałach".
  • awatar Zakręconaaa ♥: Ja już wszystko rozumiem, ale nadal to do mnie nie trafia, mimo, że czytam z ciekawością. Rozwaliło mnie to "skoczyła niczym Tarzan" xd I ogółem denerwują mnie imiona, ale mogę przeżyć ;P
  • awatar ♥ Opowiadania o Zwierzakach ♥: @RainbowxD: A Rudy stał się jej przyjacielem! Uratowała go.
  • awatar RainbowxD: Bohaterski czyn Topi :). Czekam na więcej! :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W zawartości dodatkowej opowiadania The Magical Adventure będą się znajdować nazwy i linki do rozdziałów.

R. 0 "Prolog" http://psy.i.koty.112.pinger.pl/m/22297637
R. 1 "Miasto Aniołów" http://psy.i.koty.112.pinger.pl/m/22306893
R. 2 "Szuflady pełne książek" http://psy.i.koty.112.pinger.pl/m/22309992

Jak będzie sześć rozdziałów, to kolejna część zawartości dodatkowych, tak po trzech rozdziałach.
~Naty~
PS. To jest mega!(chodzi o zdjęcie)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

*Topi*
Otworzyłam szuflady i zamarłam. Były pełne najróżniejszych książek! Wyciągnęłam wszystkie i zaczęłam czytać raz po raz. Każda była związana z magią i zaginionymi lądami. Jedna opowiadała o magicznej krainie, która przez grupę z odległych lądów została zrujnowana. Lecz dalej książka miała powyrywane strony.
"Co się tutaj dzieje?!" - pytałam sama siebie i rozglądałam się po pokoju. - "Nie mogę tak cały czas tu siedzieć. Wyrwę się do miasta i wbiję do antykwariatu, może będą wiedzieć, jak otworzyć księgę."
W najniższej szufladzie leżała książka zamknięta na kłódkę. Nie miała nic na okładce, a właśnie ta rzecz mnie interesowała. Próbowałam ją na wszelkie sposoby otworzyć, lecz nie mogłam. Wzięłam kluczyk od pokoju i zameldowałam.
-Wychodzę na dwie lub trzy godziny.
-Dobrze, panno Topi. W tym czasie posprzątamy pani pokój. - odrzekła pani od zameldowań.
Mój pyszczek zamarł.
-Em... Tylko, że w pokoju jest mnóstwo książek porozrzucanych.... Proszę je schować do szuflady.
-Nie ma sprawy. Może panna już iść.
Wyszłam z hotelu, a gdy byłam na mieście, szczęka mi opadła. Nigdy nie byłam w tak dużym miejscu! I gdzie tu teraz znaleźć antykwariat?

***

Pokrążyłam po mieście i dotarłam do celu mojej podróży. Antykwariat był wyjątkowo stary, napisy wyblakły, a właściciel nie miał już klientów. Zrobiło mi się go żal, więc weszłam.
Po otworzeniu spróchniałych drzwi zadzwonił dzwonek z co najmniej XIX wieku. Z miłym uśmiechem weszłam i się przywitałam.
-Dzień dobry!
-Zamknięte! - krzyknął właściciel głosem ledwo wydobywającym się z jego pyska.
Widać, że był już starym ogierem.
-Ale jak to? Przecież pisze, że otwarte.
-Może i ta, ale już nikt mnie nie odwiedza, nikt nie kupuje książek...
-A! Właśnie! W tej sprawie przyszłam.
-Już nie skupuję książek, młoda panno...
-Ale nie chodzi mi o to. Z niewiadomego powodu trafiłam do hotelu i nawet tego nie pamiętam. W jednej z szuflad znalazłam starą księgę zamkniętą na kłódkę, może pan by wiedział, co to za księga?
-Ach... Przykro mi, ale nie wiem. To znaczy... Wiem tylko, że ta książka nie jest zwykła, a panna musi zrobić to, co słuszne!
Spojrzałam na niego dziwnie.
-Czyli co?
-Zobaczysz, młoda panno...

=======================================================
I znów przerwa w ważnym momencie. Czekajcie na kolejny rozdział(który będzie tylko wtedy, gdy zobaczę komentarz(e)!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jak wiecie, wczoraj przerwałam rozdział w najważniejszym momencie. Dziś dla niecierpliwych dam kolejny rozdział!!!
~Naty~
 

 

*Topi*
Nagle lekkie łaskotanie wiatru obudziło mnie. Byłam bardzo zdziwiona, gdyż... Obudziłam się w jakimś hotelu! Gdy wyjrzałam przez okno, zauważyłam zachwycające budynki: wieżowce, majestatycznie unoszące się do nieba. Zwierzaki, które z ósmego piętra wyglądają jak małe mróweczki, fontanna z posągiem Piesota Kotumba* świetnie wtapiała się w błękitną wodę. Jak się zachwycałam widokami, spojrzałam na wielki szyld w jasnych, neonowych kolorach z wielkim napisem: Los Angeles. Czyżbym się znajdowała w 'Mieście Aniołów', o którym tak wiele słyszałam?!
A ja myślałam, że umarłam i znalazłam się w raju! W strachu rozglądałam się po swoim luksusowym pokoju. Posiadałam małe łóżko z brązową pościelą, niską komódkę z sześcioma szufladami w wspaniały dobór kolorów - biały i brązowy połączony w słodką szachownicę. Na meblu stał miętowy wazon z majestatyczną orchideą, której zapach roznosił się po całym pokoju. Dywan, na którym stałam, był bardzo interesujący, gdyż w moim ulubionym stylu, czyli w panterkę. Na pyszczku pojawiła się mina oznaczająca zdziwienie. Nagle usłyszałam skrzeczący głos papugi.
-Przepraszam, proszę pani! - powiedziała z oryginalnym, hiszpańskim akcentem. - Właśnie jest pora śniadania, co pani sobie życzy???
-A pani? Kim jest? - zapytałam.
-To panna nie wie??? Usługuję tu jako chłopiec na posyłki oraz lokaj i kelner!!! - skrzeczała dalej.
-Ach tak? - rzuciłam ironicznie. - To poproszę typowo francuskie Pains aux Raisins i maślaną bułeczkę brioche, jeśli można.
-Oczywiście!!! A te... te... te... Panz ałks Rejsinz to z kremem patissiere i rodzynkami?
-Tak... - odpowiedziałam udając, że nie usłyszałam pomyłki w nazwie. - Bardzo lubię kuchnię francuską.
-Już zapisuję... - dodał zatopiony w kartce chłopiec na posyłki. - A! I jestem męską wersją papugi, więc jak madmoiselle jeszcze raz powie na mnie "pani", to nie ręczę za siebie!
-Nie ma sprawy... Nie ma sprawy. - gdy to powiedziałam, uśmiechnęłam się sztucznie.

***
Po 30 minutach pan Antonio (jego imię poznałam później) przyszedł z daniem.
-Jak pani sobie życzyła: Pains aux Raisins! - powiedział tym razem bezbłędnie.
-Dziękuję bardzo, tylko... - przerwałam w tym miejscu, po czym dokończyłam. - ...gdzie moja maślana bułeczka brioche???
-I właśnie o to mi chodzi... - Antonio wyciągnął spod skrzydła danie. - ...nasi kucharze nie umieli tego zrobić, więc przyszykowali czekoladowe brioche... Mam nadzieję, że nie jest pani zła???
-A skądże! Dziękuję znów za danie. Ile jestem winna?
-Ekhem! - chrząknął nieznajomy pies, podobno dyrektor. - Jestem dyrektor Hector von Wolff...
-Dzień dobry, panie dyrektorze! - przerwałam mu, ale chyba źle zrobiłam.
-Dyrektorowi się nie przerywa! - krzyknął.
-Ach, przepraszam...
Wtedy Hector wrócił do normalnego tonu.
-Pani nic nie płaci. Jesteś ciekawa, dlaczego? Otóż, to nie panna zameldowała się w naszym najlepiej zarabiającym hotelu.
Słysząc to dostałam ataku złości.
-Co!!! W takim razie kto mnie zameldował?! Jak się tu znalazłam?!
-Panno Topi, proszę zachować spokój... To zwierzę, co Cię zameldowało nie zdradziła swojej tożsamości, nawet nie znaliśmy jej wyglądu. Nie było Cię przy niej, ale jednak tu jesteś.
Uspokoiłam się trochę, i tonem prokuratora w sądzie zadałam poważne pytanie:
-Proszę pana, jeszcze wczoraj byłam na lotnisku w Paryżu, miałam lecieć do Berlina. Byłam mokra od błota, więc poszłam do łazienki się umyć. Gdy wyszłam, zaczęło mi się kręcić w głowie i zemdlałam!!! Co się tu dzieje?
Papuga pokręciła głową, i z paniką patrzyła na dyrektora. Szukał u niego pomocy. Hector pomyślał chwilkę, po czym przemówił:
-A może po prostu pani miała jakieś przewidzenia? Tak na prawdę była pani w samolocie do LA? Wszystko da się jakoś wytłumaczyć...
Spojrzałam na niego ironicznie. Wtedy rzuciłam w niego szepty, które najwyraźniej usłyszał.
-Gdyby tak było, wiedziałabym. Pamiętam tylko to, że nie mogłam z siebie wydobyć głosu, aż wreszcie zemdlałam i poczułam, jak spadam! - gdy to wyszeptałam, zaczęłam płakać. - Obudziłam się tutaj! To cud, że w ogóle pamiętam, co się działo na lotnisku...
Wtedy zobaczyłam, że mnie olali. Wyszli sobie bez pożegnania. Nawet jestem szczęśliwa. Zjadłam śniadanie, i przejrzałam szuflady....

___________________________________________________
* Piesot Kotumb - odpowiednik Krzysztofa Kolumba.

Mam nadzieję, że się podobało. Tak, urwałam w najważniejszym momencie, tak miało być. Gdy będą komentarze, będzie kolejny rozdział, ten tajemniczy...
PS. Ten rozdział jest baaaaaardzo długi.
  • awatar Zakręconaaa ♥: Jak dla mnie to to jest baaardzo krótkie no ale ok xd U mnie jeden rozdział w zeszycie zajmuje 16 stron małym druczkiem xdd I dalej nic nie ogarniam xd Ale rozdział nawet nawet.
  • awatar ♥ Supernova ♥: @RainbowxD: He he Piesot Kotumb wymyślałam na szybko he he i mi się udało he he. I tak dodam zaraz 2 rozdział.
  • awatar RainbowxD: Świetne! No, kto by pomyślał, że nasza bohaterka znajdzie się w Mieście Aniołów... ach, musiałaś w tym momencie przerwać? :D Teraz z ciekawości nie zasnę! :D I dobry pomysł na zwierzęcego Krzysztofa Kolumba, od razu się domyśliłam, o kogo chodzi :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Imię: Topi
Wiek: Teraz nie jest ważny
Zwierzę: Kot
Rasa: Pers
Jest miła, ale bardzo stanowcza. Nie lubi poniżania ani brudzić swojej sierści. Czasem zachowuje się jak królowa.
Wyróżnia się od innych kotów czymś... I jest bardzo szybka i spostrzegawcza. No może nie tak bardzo.
To były najważniejsze informacje. A pamiętajcie: Dopóki nie skomentujecie i nie przeczytacie prologu nie będzie 1 rozdziału.
~Naty~
  • awatar Zakręconaaa ♥: Co ma foka do persów haha xdd Ja uwielbiam persy, ale białe często, dosłownie 3/4 białych zwierząt ma skłonności do głuchoty. [Jestem najnajnajwiększą miłośniczką zwierząt na całym wielkim świecie!!!!!!!!!]
  • awatar TheJust'sStyle: Persy *,* Yay !
  • awatar RainbowxD: Uwielbiam persy! ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam wspaniałą wiadomość!
Od tej pory, tego bloga pisze ze mną Werka (RainbowxD)!!! Mam nadzieję, że będziecie czytać opowiadanie, nie napiszę 1 rozdziału, dopóki nie skomentujecie prologu. Coś za coś.
~Naty~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

*Topi*
Dziś jest deszczowy, lecz ciepły dzień. Z elegancką, fioletowo-różową walizką we Francuskie inicjały i wieżą Eiffla przemierzałam fantastyczne zakątki Paryżańskich uliczek. Do lotniska mam jeszcze połowę drogi... Nie wiem, jak to zniosę. Gdy tak krążyłam po mieście, jakiś niegodziwiec ochlapał mnie wodą z kałuży!
-Ej! - krzyknęłam. - Uważaj trochę wandalu!!!
-Proszę pani, proszę się ode mnie odczepić! - odpowiedział mi nieznajomy. - Gdy pada deszcz, nie łatwo jest o małe kałuże, a ochlapanie kogoś to normalka!
Nic nie odpowiadając, odwróciłam się z gracją i poszłam dalej. Nim się obejrzałam, stałam pod lotniskiem. Z uśmiechem na pyszczku wbiegłam do środka. Wtedy przypomniałam sobie o bezczelnym ochlapaniu i zaczęłam się wycierać. Jako, że łapką nie wszędzie sięgnę, poszłam do łazienki obmyć swoją białą sierść z błota i wysuszyć się. Gdy już byłam zwarta i gotowa, wyszłam. Lecz, jakby to powiedzieć... Wszystko było inne. Wszystko się kręciło, nie było nikogo. Próbowałam krzyczeć, ale nikt mnie nie słyszał. Głośne echo obijało mi się od wrażliwych uszu.
"Co się dzieje?" - pytałam sama siebie. - "Mam nadzieję, że nie jest to jakaś choroba!"
Panikowałam. Nie wiedziałam co się dzieje. Krzyczałam i krzyczałam, nikt nie odpowiadał. Nagle zabrakło mi tchu, i nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Wykończona brakiem wody i tlenu upadłam na kręcącą się podłogę. Myślałam o tym, czy to był sen, czy ja umierałam. Przez czas, gdy byłam nieprzytomna, próbowałam z siebie wydobyć słowa, lecz nie mogłam. Nawet nie wiedziałam, gdzie jestem. Czyżbym musiała zrezygnować z wyjazdu do Berlina? A może nie jestem na Paryskim lotnisku, tylko na Atlantydzie? Albo gdzie indziej? Nie dam rady. Czuję, jakby nie było mnie w ciele.
I tu się urwało, gdyż poczułam, że spadam...

***
Teraz tylko czekam, czy Clarze się podoba, i czy coś zmienić. Mam nadzieję, że wszystkim się podoba. Wiem, że są liczne powtórzenia.
  • awatar Zakręconaaa ♥: Zupełnie nic nie zrozumiałam, nie podoba mi się też pisanie niby przez kota, a tak naprawdę jako człowieka. Wybacz mi, nie to, że Cię nie lubię, że mi się nie podoba czy coś takiego, ale to też trochę nie mój styl i no nie wiem. Koty nie mówią. ;w;
  • awatar ♥ Supernova ♥: @RainbowxD: Niektórzy piszą tak samo, a mi się pisanie 0# podoba, wygląda oryginalniej.
  • awatar RainbowxD: Świetne, ciekawe, co będzie dalej :). Ja, gdybym była w sytuacji, takiej, w jakiej znalazła się Topi, to... bym myślała, że umieram... Aha, i jak coś - "#" piszę się przez cyfrą, czyli zamiast "0#" to "#0", ale to tylko taki drobny błąd ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć! To Ja, Naty. Postanowiłam się Zająć Trochę Tym Blogiem. Teraz Będzie On Przeznaczony Na Opowiadania o Zwierzakach. Niedługo Całość Przejdzie Kapitalny Remont, by Wyglądało Lepiej.
A Tu Zdjęcie, które Pasuje do Opowiadania:

~Naty~